Bożenna Nazaruk (opowiadaczka z Sejn): Spektakl wzbudził we mnie tak wiele różnorodnych emocji,
że potrzebowałam czasu by spróbować opisać go słowami. Widowisko Dorzecze Sejny- Merkinie, to
opowieść o wspólnym dorzeczu polsko- litewskim na pograniczu. Muzyka tworzona jest na żywo z
użyciem nagrań głosu natury, szumu wiatru, śpiewu ptaków i pluskania kropli wody. Dźwięk potęguje
emocje widzów, a światło wprowadza w nastrój i klimat sceny mrocznej, ale zarazem dzikiej i bajecznej
przyrody. W tle tego otoczenia rozgrywały się wspominania osób związanych z okolicą. Widzowie,
siedząc po obu stronach sali tworzyli jednocześnie koryto rzeki. W oddali słychać było szum wody i głosy
osób opowiadających swoje wspomnienia. Muzyka dodawała tajemniczości i uroku. Spajała wszystkie
elementy w logiczną całość. Pozwoliło to widzom zanurzyć się całkowicie w głębi sztuki, przez co po
zakończeniu potrzebowali czasu, aby wrócić do codzienności. Było to bardzo wyjątkowe widowisko.
Justina Lauk (Druskienniki): Spektakl uwydatnił uderzający kontrast - zarówno w sposobie artystycznej
wypowiedzi, jak i w rodzaju energii, którą wniosły obie strony. Litewscy artyści zaprezentowali występ
monumentalny, efektowny i agresywny. W odpowiedzi polska strona zdawała się cicho szeptać z
czułością, delikatnie odsłaniając intymne historie rzeki opowiedziane przez mieszkańców Sejn. Chociaż
później udostępniono drukowane tłumaczenie, żałowałam, że nie mogłam zrozumieć opowieści w czasie
rzeczywistym. Inna jest siła przyciągania żywego słowa. Finałowy występ młodych artystów zrobił na
mnie ogromne wrażenie – miałem poczucie, jakbym obserwowała samą rzekę, pięknie rozłożoną na
części i na nowo odczytaną. Było to znakomite zakończenie. Ogólnie miałem wrażenie, że strona
sejneńska przekształciła ten projekt w prawdziwie wspólnotowe doświadczenie. Bardzo cenię takie
podejście, w końcu budowanie wspólnoty jest też budowaniem odporności.
Ireneusz Zdancewicz (opowiadacz z Sejn): Byłem pod wrażeniem jak poprzez dźwięki i obrazy twórcy
widowiska " Dorzecze" zabrali nas w podróż do mego dzieciństwa. Ożyły wspomnienia, wspólne zabawy,
świat dziecka postrzegającego piękno otaczającej przyrody, wspólne wyprawy na ryby, smak zimnej
wody z przerębli jeziora po meczach hokejowych rozgrywanych zimą na lodzie. Przekaz litewskich
twórców widowiska, oczami wyobraźni przeniósł mnie w świat grozy czasów minionych: historii naszych
przodków, wojen, zsyłki na Syberię. Na podstawie obrazów i dźwięków uświadomiłem sobie, że rzeka
może być groźna, niebezpieczna, nieprzewidywalna podczas wiosennych roztopów i powodzi. Dziękuję
twórcom Dorzecza za niezapomniane przeżycia i doznania duchowe.